Pani Drukarska myślała nad ucieczką z posterunku, który miał kraty w oknach i drzwiach.
- Ooo! Może pilnikiem do paznokci przetnę klaty w oknach? - pomyślała i spróbowała tak zrobić, jednak na próżno.
Małgorzata siedziała w jednej celi z panią w brzydkich butach, która się na nią dziwnie patrzyła. Pani Drukarska z całej siły próbowała się nie śmiać z tych kozaków, ale w końcu zaczęła parskać. Nagle do celi wszedł policjant i powiedział:
- Mam dla was niespodziankę!
- Kupił pan nowe buty dla tej pani obok? - odezwała się pani Drukarska.
- Niestety nie, ale za to przyprowadziłem wam nowego kolegę, który ciągle śpiewa "Ona tańczy dla mnie". Powodzenia z nim! -śmiał się policjant. Do celi wszedł... pan Kołek! Małgorzata aż wyskoczyła z dziury w podłodze.
- Oj, Wiesiu! Ile razy mam ci mówić, że te buty nie pasują do tego stroju! - krzyknęła oburzona.
- A co ty tylko o tych butach i butach?! Mam tego dość!
- Oj nie denerwuj się tak! Jak tylko wrócimy do domu pogramy w Fifę, okej?
- Znowu nauka?! Ja już umiem liczyć do pięciu po angielsku! Aj szpik inglisz!
Nagle do pani Drukarskiej zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie p. Dziarskiej.
- Halo?
- Hej kochana! Czekam na ciebie pół godziny! Ja marznę w tej fontannie sama, a ty nie przychodzisz! Gdzie ty się podziewasz? - usłyszała zaniepokojony głos kochanki.
- No wiesz, dziś już nie dam rady! - pani Drukarska siliła się na smutny głos.
- Oj! No trudno! - powiedziała oschle Esmeralda, potem pomyślała. - "Jak ja się cieszę, że jednak nie przyjdzie! Umówiona jestem za godzinę u pani Szmatki!
- Głupia baba! - mruknęła sama do siebie Małgorzata, wkładając telefon z powrotem do torby. - I ma takie staroświeckie buty! Skarpetki i sandały?! Ktoś widział gorszy styl?!
W celi zapadła cisza, do czasu...
- Przepraszam, ale patrząc na pani buty, jakiemu żulowi je pani ukradła? - musiała się odgryźć pani w brzydkich kozakach.
- A co panią to?! Kupiłam je za 4 stówki w PRAWDZIWYM butiku! - skłamała pani Drukarska. Naprawdę wzięła je z wózka bezdomnego Stasia, kiedy nie patrzył. Dziobały je gołębie, więc pomyślała, że nie będą się marnować!
- Uuu! A w jakim? - spytał pan Kołek, który nie wierzył, że takie buty mogą tyle kosztować.
- No w tym za rogiem, obok bilbordu z napisem "Kupuj olejek"!
- Ale tam jest wysypisko!
- Nnno boo kiedddyś ttammm bbył bbutik, ale ggo zammknęlli! - pani Drukarska zaczęła się jąkać.
- Wcześniej była tam stara, opuszczona KFC!
- Czy pani walnęła się w głowę?! Tam był butik, przecież wiem! - wrzasnęła. - Aaa! Rozumiem, to tam kupiła pani te swoje porośnięte mchem i pleśnią buciory? - próbowała zmienić temat.
- Nie, te buty, jak już mówiłam są z lumpeksu!
- Z jakiego? Muszę przecież wiedzieć, gdzie nie wchodzić!
- Z tego, no... Już sobie przypomniałam! Lumpeks nazywa się "Zoo".
Małgorzata wybuchnęła śmiechem. W końcu była tam wczoraj ze swoją piątą kochanką!
- "Jeśli ona kupiła to w zoo, to ma na nogach dwa kubki ze sklepu z pamiątkami lub prawdziwe, małe krokodyle! He he!" - pomyślała pani Drukarska.
- Co się tak na mnie gapisz? - spytała pani "Dziwne buty".
- Nic, nic! - pani Drukarska była zadowolona.
Po tej rozmowie siedzieli cicho w celi przez kolejne 2 godziny. W końcu pana Kołka zaczęło to męczyć - siedzenie w celi bez wódki z wkurzającą żoną.
- Przepraszam, że zakłócam sen pana policjanta, ale czy ktoś nas kiedyś stąd wypuści?! - krzyknął do władzy, który jak gdyby nigdy nic, położył się na biurku i spał.
Krzyk Wiesława obudził go. Policjant o mało nie spadł z blatu.
- Co jest, do cholery?! A, już wiem! - mruknął. - Będę was wypuszczał po kolei! Na początku ta pani w brzydkich butach, czy co to tam jest!
Wypuścił ją z celi i zaczął gadać o formalnościach.
Super czekam na następnr
OdpowiedzUsuńSuper rozdział! Czekam na kolejne! :*
OdpowiedzUsuń