Była raz
sobie bardzo nieszczęśliwa pani Drukarska. Stale zakochana, żyjąca w swoim
świecie. Miała czekać na swojego męża - pana Kołka. Pani Drukarska chwyciła za
telefon, jednak na nic się to zdało, nie odbierał. Wtedy do poczochranej głowy
pani Drukarskiej przyszła myśl (co w jej przypadku bardzo rzadko się zdarzało):
- Pan Kołek!
- przeraziła się, że aż spadła z ławki, na której siedziała. – On… on
ZAGINĄŁ!!!
Zaraz pobiegła na prywatne
poszukiwania. Po drodze jej uwagę przykuła wysoka, szczupła kobieta w butach ze
skóry krokodyla.
- Co pani
sobie wyobraża?! Nosić takie niemodne buty?! To skandal!!! – pani Drukarska
zaczęła ją bić z tak zwanego „liścia”.
- Co pani
robi?! – odezwała się brązowa od sińców kobieta. – Te buty były tanie! Tylko
dwie stówki w pobliskim lumpeksie! Pani też radzę się tam wybrać, bo z modą u
pani kiepsko!
- Znalazła
się modnisia! I może już pani zdjąć ten tupecik, nikt się nie nabierze!!!
- To nie
jest tupecik, tylko bardzo modna peruka!
- Aha, na
pewno! Już mop pasowałby do pani bardziej niż… to! O, ty szmato, czy to telefon
do mojego męża?!!
- Tak! To
mój kochanek nr. 17356486979747!
Pani Drukarska już chciała się na
nią rzucić sposobem dzikiego tygrysa, gdy nagle podbiegł policjant i rozdzielił
skłócone kobiety.
- Co się
tutaj dzieje?! – spytał.
- Ona mi
kradnie męża! Proszę dać jej klapsa! – zaczęła beczeć pani Drukarska.
- Wcale nie!
– broniła się kobieta. – Nie mam nic wspólnego z jej mężem!
-Nie kłam!
- Jest pani
winna drugiej pani pieniądze! – odezwał się policjant. – Pani była ubezbieczona na kradzież męża! I
proszę zdjąć te ohydne buty! Stawiam za nie mandat!
- Do moich
butów to się proszę nie dotykać! Niczego nie zapłacę! Jestem ubezpieczona na to
ubezpieczenie! – powiedziała dumnie kobieta.
- Ale ja
byłam ubezpieczona na ubezpieczenie za to ubezpieczenie! – pani Drukarska mało
nie pękła z dumy!
- Niczego
nie będę płacić!!! /s#*~!!! – przeklęła paniusia.
- Teraz pani
przegięła! Proszę mnie natychmiast pocałować!
- Nigdy
kogoś takiego nie pocałuję! Aż dziwne, że teraz takich /s#*~ do pracy
przyjmują!
- Dobrze –
odpowiedział spokojnie władza. – Raz, dwa trzy, pocałujesz mnie ty! – wskazał
palcem na panią Drukarską.
- Okej…
Niech już będzie! Jak się pan nazywa? Wpiszę pana na listę kochanków!
- Jestem
Tadzik, a pani to kto…??? – na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek.
- Nazywam
się Małgorzata Drukarska! Dziwne, że pan mnie nie zna! Jestem przecież sławna!
Jednak zanim skończyli rozmowę,
jakiś inny policjant wsadził kobiety do radiowozu i zawieźli na
posterunek. Pani Drukarska wiedziała, że
SAMA musi odnaleźć męża, bez względu na to, w jakiej sytuacji się obecnie
znajduje… W jej rękach spoczywały poszukiwania pana Kołka.
Świetne! Czekam na kolejny i zapraszm do mnie ;)
OdpowiedzUsuńhttp://myfallenangel-liampayne.blogspot.com/
świetne i czekam na next
OdpowiedzUsuń